stawki

Z postedycją na bieżąco

W Lingua Legis 29(2021) ukazał się artykuł prof. Łucji Biel porządkujący zagadnienia i procesy z dziedziny MT oraz postedycji. Artykuł z całego serca polecam i z przyjemnością włączę go do materiałów referencyjnych na warsztatach z MT, bo jest w nim niemal wszystko, co wiedzieć należy, zebrane w jednym miejscu i z odsyłaczami do źródeł – w większości nie starszych niż 5 lat, co w MT oznacza “z naszej ery” 🙂

Co szczególnie pozytywnie zwróciło moją uwagę:

  • Słuszne wskazanie, że wpływ technologii na tłumaczy (i tłumaczenie) nie zaczął się od MT – swoje zrobiły już CAT-y, prowokując do skupiania się raczej na zdaniach niż akapitach.
  • Staranne rozgraniczenie między typami tłumaczenia zależnie od stopnia automatyzacji i z odniesieniem do norm ISO (ciekawostka: PKN nie planuje wdrożyć ISO-18587).
  • Stwierdzenie faktu, że tłumaczenia profesjonalne to obecnie niewielki procent wszytkich tłumaczeń – wolumen surowego MT jest znacznie, znacznie większy niż tłumaczeń profesjonalnych, czy to wspomaganych maszynowo, czy nie.
  • Rzetelna analiza jasnych i ciemnych stron postedycji dla tłumacza profesjonalnego, dobry opis procesu postedycji.
  • Bezcenne wprost wzmiankowanie preedycji, czyli prawidłowego przygotowania tekstu dla maszyny (krok tym ważniejszy, im więcej języków docelowych).

Czego zabrakło:

  • Żeby nie tworzyć legend “gender ex machina” – warto wyjaśnić, skąd bierze się językowa reprezentacja płci w tłumaczeniach maszynowych (z korpusu).
  • W rozważaniach etycznych – symetrycznie do nieuprawnionego użycia MT przez tłumaczy – trzeba wspomnieć o złej praktyce biur tłumaczeń, które kamuflują postedycję jako korektę. Postedycja wymaga od tłumacza większego wysiłku i nie można zlecać jej ani w terminie, ani w cenie korekty.
  • Oprócz cytatów z DeepL i eTranslation, a także wzmianek o silnikach Google oraz Yandex, przydadzą się odsyłacze do bardziej kompletnych źródeł wiedzy o dostępnych na rynku MT, np. do raportów Intento.
  • Artykuł wspomina o MT uczącym się z poprawek tłumacza, ale wspomina dość pobieżnie, w dwóch różnych miejscach i odwołując się do SDL Adaptive MT, które jest trochę jak Yeti. Warto wymienić raczej rozwiązania dostępne dla polskich tłumaczy, np. ModernMT czy Tilde.
  • Rozdział o rozliczeniach nie wspomina metody obliczania stawki za słowo przez skorelowanie jej z wydajnością pracy tłumaczy, które wydaje się jedynym uzasadnionym modelem obniżania cen względem tłumaczenia od zera. Metodę tę opisuje m.in. praca Acoladu przedstawiona na EAMT 2020.

Zagadka na koniec

Artykuł nie ustrzegł się przed pułapką, którą można spotkać w wielu innych opracowaniach dotyczących PE i która otwiera mroczny aspekt rynku postedycji (a czasem w ogóle podważa sens oferowania tej usługi):

W rozdziale “Rozliczanie postedycji” czytamy:

Dla lekkiej postedycji przyjmuje się normę rzędu 800-1400 słów (ok. 3,5-6 stron rozliczeniowych) na godzinę, dla pełnej postedycji od 500 do 1000 słów (ok. 2-4,5 strony) na godzinę. Są to więc normy co najmniej dwukrotnie wyższe niż dla tłumaczenia, choć szybkość postedycji oczywiście zależy od wielu czynników — jakości tłumaczenia maszynowego, typu tekstu czy stopnia jego złożoności językowej i tematycznej.

Ale przecież w rozdziale “Zalety postedycji dla tłumaczy” stwierdzono:

Jednak należy podkreślić, że badania przynoszą bardzo różne i niekiedy sprzeczne wyniki dotyczące zwiększenia wydajności i szybkości tłumaczenia, gdyż zależy to od jakości surowego tłumaczenia maszynowego. Co do zasady, wzrost jest dość skromny — zazwyczaj na poziomie kilku lub kilkunastu procent.

Rozdział “Rozliczanie postedycji” mierzy gdzieś pośrodku:

Stawki za postedycję zazwyczaj wynoszą od 50% do 90% stawek za tłumaczenie, przy czym dolna granica dotyczy lekkiej postedycji, górna — pełnej postedycji.

Więc jak jest w rzeczywistości? Czy postedycja przyspiesza nas o 5, 15, czy 50 procent i czy przekłada się to rzetelnie na stawki za słowo w tej usłudze? Odpowiedź pozostawiam domyślności Czytelników…

MT dla początkujących (klientów)

Firma Andovar publikuje króciutką ściągawkę dla firm, które chcą zacząć korzystać z tłumaczeń maszynowych. W siedmiu krokach pokazuje, co trzeba wziąć pod uwagę po stronie projektów, zespołu i narzędzi; jakie są pułapki prawne; co może dać trening MT oraz dlaczego zawsze warto notować, jak wypadły poszczególne projekty “z maszyną”.

Bardzo przydatna rzecz na początek dla biur, które dopiero przymierzają się do przygody z MT. Może też przydać się do urealnienia oczekiwań klienta, który okazjonalnie tłumaczy proste teksty za pomocą DeepL czy Google i ma nieco zbyt optymistyczne przekonanie o realiach pracy z MT 🙂

Porozmawiajamy o tłumaczeniach maszynowych

Na przełomie lutego i marca 2021 miałam zaszczyt wystąpić w trzeciej edycji podcastu “Porozmawiajmy o tłumaczeniach“, jaki prowadzi Wojciech Wołoszyk (prawnik-lingwista, prezes IURIDICO). W ciągu nieco ponad godziny poruszyliśmy takie kwestie, jak:

  • rola tłumacza względem NMT,
  • sposób powstawania współczesnych tłumaczeń maszynowych,
  • ryzyka związane z użyciem tej technologii (jakościowe, prawne i psychologiczne),
  • obliczanie stawek za postedycję,
  • wybór właściwego narzędzia MT do danego zadania,
  • specyfika unijnego silnika eTranslation.

Użyteczność eTranslation w tłumaczeniu na polski

Na konferencji EAMT 2020 została zaprezentowana praca dr Karoliny Stefaniak, reprezentującej Dyrekcję Generalną ds. Tłumaczeń Pisemnych Komisji Europejskiej, na temat użyteczności eTranslation w tłumaczeniach unijnych na język polski. Jak podstawowe kryterium użyteczności przyjęty został czas postedycji w porównaniu z czasem tłumaczenia od zera. Badania czasu wykazują umiarkowane korzyści z używania MT (eTranslation) – rzędu kilkunastu procent. Co ciekawe, korelacja między liczbą wprowadzanych poprawek a szybkością pracy jest słaba. Badanie wskazuje też błędy MT typowe dla unijnych tekstów prawnych i pary angielski-polski. Całe opracowanie jest dostępne w materiałach konferencyjnych.

Wycena postedycji

Jedna z ciekawszych sesji na konferencji EAMT 2020 była literalnie ostatnia w programie: przedstawiciele firmy acolad postanowili (odważyli się?) podzielić praktyką obliczania stawek za postedycję. Praktyka jest godna polecenia i opiera się na założeniu, że stawkę za słowo można – względem tłumaczenia – obniżyć mniej więcej o tyle, o ile MT przyspieszy pracę tłumaczy w porównaniu z tłumaczeniem od zera. Wyniki są badane dla próbki o wielkości co najmniej 5000 słów, a stawka dotyczy zawsze konkretnej dziedziny i pary językowej. Szczegóły można znaleźć w materiałach konferencyjnych.