API

Co nowego u DeepLa

DeepL pozostaje jednym z najbardziej lubianych silników MT w parach z językiem polskim. Dlaczego i czy zawsze – tym zajmiemy się innym razem; dziś krótki przegląd nowości i rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

  1. Funkcja dodawania własnego glosariusza objęła niedawno język polski. Tłumacze, którzy ją już testują, donoszą, że DeepL nienajgorzej radzi sobie z przypadkami, rodzajami i liczbami.
  2. DeepL z przeglądarki – tłumacząc fragmenty tekstu lub całe dokumenty – ewidentnie próbuje rozpoznawać kontekst: może nie w zakresie całego tekstu, ale akapitu lub kilku sąsiadujących zdań. Funkcja ta nie zadziała, póki co, poprzez API – czyli na przykład z narzędzia CAT, gdzie tekst tłumaczony jest segment po segmencie i maszyna nie ma szansy “zobaczyć” go szerzej. Niektórzy eksperymentują z segmentacją akapitami lub też z wysyłaniem do MT kilku segmentów naraz z pominięciem wtyczki.
  3. Skoro jesteśmy przy kontekście: DeepL, tak jak każdy inny silnik (oraz tłumacze profesjonalni), nie zdziała cudu przy bardzo krótkich segmentach, które mogą mieć wiele znaczeń. Jeśli tłumaczymy z przeglądarki i możemy zmieniać tekst źródłowy, to warto dodać kontekst, który ujednoznaczni tekst źródłowy. I tak na przykład “March” tłumaczony na angielski to “Marzec”, ale już “Long March” to “Długi Marsz”, a dla “March on” DeepL podaje tłumaczenia alternatywne i z marcem, i z marszem.
  4. Jeśli mamy tłumaczyć na język inny niż polski czy angielski, na przykład na czeski, a angielskim władamy dość dobrze, to tłumaczmy raczej z angielskiego na czeski niż z polskiego na czeski. Owszem, czeski i polski mają wiele wspólnego – niestety najprawdopodobniej DeepL będzie tłumaczyć polski > angielski > czeski, a to oznacza możliwość przekłamań na obu etapach. Wpisując oryginał w miarę poprawnie po angielsku, eliminujemy przynajmniej etap pierwszy.

Jak zrobić to, czego robić nie należy

Nie chciałabym tu promować “lokalizacji” stron przez podłączenie Google Translate, ale jakby kolega pytał, to instrukcja trafiła do w3schools 😉
Powiedzcie też koledze, żeby przynajmniej sprawdził, czy inny silnik tłumaczeń maszynowch niż Google nie posłuży mu lepiej – na przykład DeepL, eTranslation, Tilde czy Yandex.

Klucza daj tłumaczowi

Żeby podłączyć MT do narzędzia CAT, potrzebujemy klucza API. I tu rysują się dwa warianty:

  1. Dostarczanie MT jest głównym zajęciem naszego dostawcy, więc dbanie o wygodę tłumaczy (i innych jednostek korzystających z MT przez API) ma u dostawcy wysoki priorytet. Tutaj pozyskanie klucza jest proste, by nie rzec – banalne. Do tej grupy należy na przykład DeepL czy ModernMT.
  2. Dostarczanie MT jest jedną z wielu usług, jakie nasz dostawca świadczy w sieci, można wręcz nieraz domniemywać, że słupek “tłumaczenia maszynowe” ma u niego grubość linii na wykresie struktury przychodów. W tym przypadku pozyskanie klucza API jest trudne, bardzo trudne albo boleśnie upierdliwe. Do tej grupy zaliczyłabym Amazona (AWS), Microsoft (Bing) oraz Google.

Jak żyć? Naprzeciw tłumaczom w potrzebie wychodzi dokumentacja, jaką opracował Marcin Basiak w ramach projektu na studiach podyplomowych z komunikacji technicznej (Akademia Vistula). Polecam uwadze rozdział How to obtain API keys for MT plugins. Autor planuje aktualizacje treści, rozszerzenie o innych dostawców MT oraz zmiany strony formalnej dokumentu 🙂

Porównanie MT dostępnych przez API (i wtyczki)

Bardzo przystępne porównanie MT dostępnych przez API (w tym wtyczki do CAT-ów), stan na 19 marca 2021, opublikowała firma ModelFront. Czytelne zestawienie dostępnych języków, możliwości dostosowania MT do własnej dziedziny, cen i ochrony danych. W kolumnie “Context” wieje pustką 🙂

Z publikacji dowiemy się też o aktualnie dostępnych darmowych silnikach NMT “do samodzielnego złożenia”, a oprócz tego – jakie języki zostały niedawno dodane. DeepL na przykład włączył dosłownie przed momentem język czeski (i parę innych języków Europy Środkowej, tak że polski przestał być uprzywilejowany), a Microsoft obsługuje m.in. język tigrinia.

Wtyczka Google? A może eTranslation?

Można dyskutować, czy tłumaczenie stron, aplikacji lub treści przez wtyczkę do tłumaczeń maszynowych to właściwe podejście (czasami tak, zwłaszcza jeśli zapewni się postedycję lub testowanie finalnego produktu). Z całą pewnością warto wiedzieć, że API do Google Translate nie jest tu jedyną opcją, a API do DeepL nie jest jedyną alternatywą 🙂 W Europie, na potrzeby sektora publicznego lub MŚP, warto zbadać możliwość integracji z eTranslation – zwłaszcza jeśli tłumaczone treści zahaczają o język formalny/urzędowy, akty prawne UE itp.